Zbieranie grzybów to ponoć narodowe hobby Polaków. Trudno znaleźć wśród nas osoby, które nie lubią chodzić na grzybobranie, a przynajmniej na spacer do lasu. Już prędzej znajdziemy takich, którzy nie lubią jeść grzybów, ale zbieranie mamy w narodowych genach i raczej nic nie zapowiada zmian w tym zakresie.
Sezon grzybowy zaczyna się w Polsce w czerwcu, a kończy w październiku. Niektóre gatunki grzybów można zbierać już nawet w maju, a i listopadowe czy grudniowe grzybobrania nie należą do rzadkości. Szczególnym pod tym względem okazał się rok 2018. Długotrwała susza wiosną i latem opóźniła sezon dla grzybiarzy o kilka tygodni i tym samym najbardziej obfite tegoroczne zbiory przypadły na przełom października i listopada.

Pierwszymi poszukiwanymi grzybami są kurki. Najbardziej chyba znane, często dostępne u przydrożnych sprzedawców lub w ofercie marketów, bardzo smaczne pomarańczowo – żółte grzybki. Sosy śmietanowe i zupy z kurkami są pierwszymi potrawami przyrządzanymi u progu lata. Następnie w lasach pojawiają się kozaki – czerwone, szare zwane babkami, czarne są poszukiwanymi, smacznymi odmianami szlachetnych grzybów. Wykorzystywane są do przygotowywania sosów lub marynowane i suszone na zimę. Poszukując w brzozowych laskach kozaków trafiamy na pierwsze borowiki, zwane prawdziwkami. A potem wysypują się różnego rodzaju maślaki, płachetki, kanie, podgrzybki. Jesień to czas kolejnego wysypu kozaków, prawdziwków i najpóźniejszych – gąsek zielonek.

Grzybiarzy w kraju mamy dostatek, ale czy wszyscy oni wiedzą jak zbierać grzyby? Ileż to razy irytuje nas widok grzybów wyrwanych, kopniętych, zniszczonych! Albo rozgrabiona, zniszczona ściółka, przewrócony mech, odcięte trzony, które nie zostały wykręcone z podłoża. Niestety, wiele osób myśli (albo raczej nie myśli w ogóle) tylko o swoich potrzebach inie zastanawia się, co dzieje się ze ściółką po ich grzybobraniu. Może warto byłoby wprowadzić zasadę zdobywania certyfikatów poprzedzonych zdaniem egzaminu?

Każdy kto chce nabyć wiedzę o tym jak zbierać grzyby powinien pamiętać o kilku zasadach:
Po pierwsze – bezpieczeństwo.
Bezpieczeństwo własne i najbliższych osób dotyczy zbierania grzybów jadalnych. Unikniemy pomyłek tylko wówczas, jeśli zbierać będziemy wyłącznie te grzyb, które znamy. Porównywanie okazów ze zdjęciami z Wikipedii może zakończyć się tragicznie. Jeśli mamy choćby cień wątpliwości – zostawmy grzyb w lesie, lub skorzystajmy z pomocy doświadczonego znawcy grzybów, jeśli takiego mamy do dyspozycji.
Po drugie – szacunek dla przyrody.
Grzyby dla lasu to nie jest produkt kuchenny. Razem z drzewami, krzewami, mchami, ściółką, innymi roślinami grzyby stanowią spójny, oparty na ścisłych zależnościach ekosystem. Zbieranie grzybów ten ekosystem narusza. Jeśli do tego niszczymy okazy grzybów, rozgarniamy ściółkę (doprowadza to do wysuszania i obumierania grzybni), zostawiamy w podłożu kawałki trzonów, które ulegając procesom gnilnym sprzyjają rozprzestrzenianiu się groźnych chorób grzybów, to w konsekwencji w dużym stopniu przyczyniamy się do zubożenia lasu.
Wobec powyższego nie powinien dziwić fakt, że w licznych państwach Europy wprowadzone są prawne obostrzenia dotyczące zbierania grzybów. Przekroczenie dziennych dopuszczalnych limitów (w niektórych przypadkach limit do 0,5 kg na osobę) grozi bardzo wysokimi karami pieniężnymi. W naszym kraju grzybów jest jeszcze dużo, bo i zalesienie mamy znacznie większe niż kraje Europy Zachodniej, ale nie oznacza to, że możemy zachowywać się aż tak nieodpowiedzialnie.
Po trzecie – przyjemność.
Jest grupa osób, która traktuje zbieranie grzybów jako metodę na poprawę swojej sytuacji materialnej. Działające w pobliżu kompleksów leśnych skupy grzybów płacą za pozyskane runo całkiem niezłe kwoty i niejeden zbieracz w obfitym sezonie grzybowym może zarobić sporą kwotę. Ale zdecydowanie większość z nas jedzie do lasu na spacer, a zebrane podczas niego grzyby przeznaczamy na własne potrzeby.
Do lasu najlepiej jechać rano – najlepsze światło, dobra temperatura i mniej krzyczących, denerwujących nas zbieraczy to atuty porannej wyprawy. Należy ubrać się stosownie do temperatury, najlepiej „na cebulkę”. Na nogach koniecznie powinniśmy mieć buty zakrywające kostkę – to nie tylko ochrona przed ostrymi gałęziami, kleszczami czy żmijami, to także sposób na usztywnienie stawu skokowego, który na leśnych nierównościach może łatwo ulec kontuzji.
Do zbierania okazów potrzebny jest ostry nóż. Można mieć również pędzel, którym oczyszcza się kapelusz i trzon – mniej pracy w domu! Zebrane grzyby układa się w wiklinowych koszach lub innych przewiewnych pojemnikach. Dzięki temu unikniemy zaparzenia się grzybów, a zarodniki wysypujące się z grzybowych kapeluszy mają szansą rozsiać się i za rok powitać nas jako dorodne okazy

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here